Paluszki rybne – co tak naprawdę się w nich kryje?

0
376
Paluszki rybne

Paluszki rybne to ulubione szybkie danie studentów,  łatwy sposób na smaczny posiłek po ciężkim dniu,  czy idealne uzupełnienie obiadu . Paluszki to też świetny trik na przekonanie dzieci do zjedzenia ryby. No właśnie, czy aby na pewno ryby? Czy wiemy, czym są tak popularne paluszki rybne?

Co właściwie kupujemy, kiedy wrzucamy paluszki rybne do koszyka? Co się w nich kryje? Które  z dostępnych w sklepie są najlepsze? Sprawdźmy!

Jak powszechnie wiadomo: ryby są bardzo smaczne, zdrowe i należy dbać o to, aby w naszej diecie nigdy ich nie zabrakło. Niestety, jednak często rezygnujemy z ich wyboru ze względu na wysoką cenę czy  brak pomysłu na ich smaczne przygotowanie. Tutaj właśnie producenci mrożonek wychodzą naprzeciw tym problemom, dzięki ich ofercie możemy zakupić paluszki rybne. Skoro ryba jest zdrowa, to paluszki rybne też muszą być zdrowe? Taką myślą przynajmniej kieruje się przy ich wyborze większość konsumentów. Dzieje się tak dlatego, że oprócz rybnych kostek, jest to jedno z najbardziej popularnych mrożonych dań.

Pierwsze pytanie jakie się samo nasuwa to pytanie o skład. Skoro kupujemy paluszki rybne, to czy jemy rybę?

Odpowiedź może być bardzo zaskakująca. Czy na pewno w paluszkach rybnych jest sama ryba??  Niestety, nie zawsze wybrane przez nas paluszki składają się z dużej ilości rybiego mięsa. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że producenci paluszków rybnych tworzą dla nas rybną parówkę, czyli zbiór pustych, kalorycznych wypełniaczy i niskiej jakości składników wątpliwego pochodzenia. Rzadko kiedy dwie trzecie składu paluszków to sama ryba. Zwróćcie uwagę, aby była to ryba biała!  Najczęściej, na nasze tutaj nieszczęście bowiem zawartość mięsa w paluszkach oscyluje zaledwie w okolicach … marnych 30%. Czym więc jest  reszta? Tutaj już mamy do czynienia z górą wypełniaczy, dziwnych, zupełnie niepotrzebnych składników takich jak cukier, sól, substancje spulchniające czy sztuczne aromaty. Krótko mówiąc: tylko 30% paluszka to mięso, a cała reszta to otaczająca je panierka, która wypełniona jest mało odżywczymi, śmieciowymi składnikami i zamiast napełnić nam brzuchy wartościowym posiłkiem, zwiększa tylko wagę zakupionego produktu.

Paluszki rybne

Oto przykładowy skład paluszków pewnej popularnej na rynku firmy:

dorsz (50%), mąka pszenna, olej rzepakowy, woda, skrobia ziemniaczana, sól, drożdże, ekstrakt z papryki, substancja zagęszczająca E412,regulator kwasowości E450, substancja spulchniająca E500

Wygląda to mocno przeciętnie, prawda?

A co z witaminami, które powinny znajdować się w rybie? Czy znajdziemy je również w paluszkach rybnych? Cóż, tu odpowiedź będzie bardzo krótka i prosta: nie, nie znajdziemy w nich witamin. Zawarta w rybie dobrej jakości ilość witaminy D, która jest niezbędna do prawidłowego rozwoju, jest znikoma. Tak samo jak występujące w rybach kwasy tłuszczowe omega 3. Przemielone, dodatkowo poddane wielokrotnej termicznej obróbce mięso straci za dużo na wartości, tylko zyskując tym samym na ilości pustych kalorii.

A skoro o kaloriach mowa, to ile kryje się w takim paluszku?

Ryba biała tak jak na ten przykład dorsz czy mintaj, to powinien być dietetyczny przyjaciel każdej osoby na diecie. Średnio w 100 gramach dobrej jakości białej ryby znajdziemy tylko 70-80 kcal. Dlatego też, idąc tym tokiem myślenia większość z nas utożsamia również paluszki rybne jako dietetyczne, albo po prostu zdrowe czy niskokaloryczne. Jednak nic bardziej mylnego! W 100 gramach paluszków rybnych znajdziemy aż 280 kalorii! Oznacza to że, około 200 kalorii stanowić będzie sama panierka, za którą często przepłacamy, nie dostając w zamian żadnej wartości odżywczej. Co więcej, jeśli paluszki usmażymy na głębokim tłuszczu, ich wartość kaloryczna dodatkowo gwałtownie rośnie… a przecież tłuszcz i wypełniacze zawarte w paluszkach to nie jedyny element naszego codziennego jadłospisu.

Czyli najlepiej pożegnać się z paluszkami?

Otóż nie musimy od razu rezygnować z paluszków. Rosnący rynek przetworów rybnych, konkurencja ale przede wszystkim  coraz większa świadomość konsumenta który chce wybierać dobre jakościowo produkty, zmuszają producentów do tworzenia jedzenia o coraz to lepszym składzie. Wśród sklepowych lodówek, pełnych dań gotowych i różnego rodzaju mrożonek, znajdą się więc również i paluszkowe, złociste skarby, które swoim składem zadowolą nawet najbardziej wybredne i wymagające podniebienia. Ogólna zasada zdrowych zakupów jest prosta: iż im więcej mięsa ryby  w składzie oraz im mniej pozycji zawiera skład, tym lepiej.

Dla przykładu polecamy kupić produkt który zawiera:
65% filetu z mintaja, mąka pszenna, olej słonecznikowy, skrobia ziemniaczana, sól, drożdże, przyprawy(pieprz, papryka)

Jak widać, da się w gąszczu sztucznych niezdrowych, produktów stworzyć i zjeść paluszki rybne,  które nie tylko mają w sobie wysoką procentową zawartość ryby, a dodatkowo nie są naładowane tanimi i niezdrowymi “zapychaczami”. Oby jak więcej takich dobrych jakościowo produktów,  drodzy producenci dań gotowych!

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]
PODZIEL SIĘ

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ